Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2014

Kibicowanie

Wielka impreza uliczna z drugiej strony...
W tym roku półmaraton w Warszawie minął mi bezboleśnie, ale tylko dlatego, że w nim nie wystartowałam... 
Wstałam przed 9 (a nie o 6), zjadłam niedzielne śniadanie (a nie bułkę z miodem), wypiłam kawę i wskoczyłam na rower, żeby łatwo dojechać na trasę biegu.
Dojechałam w okolice palmy (17 km), a tam pędzili już bardzo skoncentrowani zawodnicy biegnący w ścisłej czołówce. Wydawało mi się, że ich skupienie było wprost "mistyczne", a osiągane prędkości zawrotne... Tu czuć było prawdziwe zawodowstwo!

Szybko pojedyncze osoby zaczęły zbijać się w coraz większe grupy i pojawiły się pierwsze baloniki. A mi oczy zwilżyły się od przypływu wspomnień zeszłorocznych emocji z mojego pierwszego półmaratonu!
Bardzo zazdrościłam tym walczącym. Ale była to motywująca zazdrość! Stałam i biłam im brawo. Czułam w powietrzu pozytywne emocje i wewnętrzną walkę! 
Pierwsze grupy wyglądały dość "świeżo"! Widać było w nich biegową siłę i doświadczenie.


wtorek, 4 lutego 2014

Szybkie śniadanie

Rankiem czas ucieka najszybciej. Chyba większość z nas praktykuje przełączanie budzika na drzemkę, a następnie nerwowe bieganie po mieszkaniu w celu pobicia rekordu świata w szybkości przygotowania się do pracy. Bardzo rzadko w tygodniu jem śniadanie w domu. Poranne minuty w łóżku są dla mnie tak cenne, a kołdra tak przyjemnie ciepła, że nie chce mi się marnować tych przyjemności na śniadanie. 
pierwszy posiłek jem jednak przepisowo w ciągu 2 godzin od pobudki, najczęściej już w pracy przeglądająca maile.Ważna jest dla mnie zatem szybkość i prostota w przygotowaniu śniadania. 
Dziś chcę Wam przedstawić kolejny pomysł na śniadanie z płatków owsianych - granolę.
To ciekawa alternatywa do kupowanych musli, a proporcje składników można zmieniać dowolnie. Przygotować można ją wcześniej, a porcja spokojnie starcza na kilka szybkich śniadań.
Dodatkowo można ją jeść na różne sposoby: z jogurtem i świeżymi owocami, z twarożkiem/serkiem wiejskim, z mlekiem, z bakaliami... można ją wykorzystać do przygotowania warstwowych deserów, czy też do przygotowania muffinek .



Granolę robi się bardzo łatwo. Moją inspiracją był przepis Jamiego Olivera z książki "Każdy może gotować", jednak z  biegiem czasu i dostępnością składników w kuchennej szafce przepis ewaluuje.


  • 50 g pestek słonecznika
  • 50 g orzechów włoskich (posiekanych)
  • 50 g orzechów nerkowca (posiekanych)
  • łyżka sezamu
  • 250 g płatków wielozbożowych ( u mnie mieszanka owsianych i jęczmiennych)
  • 3 łyżki cukru trzcinowego (lub miodu)
  • sok wyciśnięty z jednej pomarańczy/ lub pół szklanki soku jabłkowego
  • 4 łyżki oleju kokosowego

Wszystkie składniki suche wymieszać w misce. Zalać je sokiem i roztopionym olejem, a następnie dokładnie wymieszać. Blaszkę do pieczenia wyłożyć papierem i wsypać do niej zawartość miski. Piec około 40 minut w temp. 180-190 C. W międzyczasie mieszając zawartość blachy (co 5-15 minut), tak aby wszystko równomiernie się przypiekło. Po wystudzeniu przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.



Granola najlepiej smakuje mi z twarożkiem i świeżymi, soczystymi brzoskwiniami... na te smaki muszę poczekać do końcówki lata. Na razie pozostaje egzotyka (banan, kiwi, granat...) i mrożone skarby lata :)

środa, 29 stycznia 2014

Ciastka owsiane!

W życiu i kuchni trzeba eksperymentować. Szukać nowych smaków, łatwiejszych form i zdrowszych zamienników.  
Po owsiance, czas wypróbować coś co można dużo łatwiej zabrać ze sobą wszędzie :). Przecież nie każdy posiłek udaje się nam zjeść w komfortowych warunkach, a czasem potrzeba nam coś słodkiego, pełnego węgli... Lepiej mieć pod ręką coś domowego niż słodki batonik, uważajcie nawet na te zbożowe, te których skład zaczyna się od syropu glukozowo-fruktozowego lepiej omijać z daleka. Ciekawe zestawienie batoników można znaleść klick (osobiście bardzo lubię batony sante których nie ma w zestawieniu).

Ciasteczka to fajne rozwiązanie - łatwo je przygotować, spakować do pudełeczka i chrupać w chwili głodu, słabości lub tuż przed treningiem (przetestowałam :).

Dostarczają szybką i łatwo przyswajalną energię, no i co najważniejsze naprawdę sycą!

Moja kombinacja to mieszanka płatków owsianych, masła, cukru trzcinowego, orzechów włoskich, płatków migdałowych , sezamu, kokosa (ze świeżego owocu) oraz żurawiny.


Składniki:

250 g płatków owsianych (zwykłych i/lub błyskawicznych)
3 łyżki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
150 g masła
100 g cukru trzcinowego
szczypta soli
1 jajko
50g posiekanej żurawiny
50 g posiekanych migdałowych 
50 g dowolnych orzechów posiekanych
łyżka sezamu
50 g świeżego kokosa pokrojonego w płatki

Wszystkie sypkie składniki (z wyjątkiem cukru) wymieszać w jednej misce. W drugiej wymieszać masło (najlepiej w temp pokojowej) z cukrem (można zrobić to za pomocą miksera lub ręcznie), ważne aby składniki dobrze się połączyły. Do masła dodać jajko i wymieszać na jednolitą masę. Następnie połączyć zawartość obu misek (najlepiej rękami). 
Otrzymaną masę zawinąć w folię spożywczą i umieścić w zamrażalce na około 1 godziny.
Zchłodzoną masę kroić ostrym nożem na około 1 cm plastry. Piec w piekarniku z termoobiegiem, na papierze do pieczenia/macie silikonowej przez 12-15 minut w temp 180 C.


UWAGI:
Przepis został zainspirowany przez przepis z malacukierenka.pl
Proporcje zostały zmienione, przepis jest na tyle elastyczny, że można go delikatnie modyfikować i dostosowywać do własnych preferencji.
Masa nie jest bardzo plastyczna i łatwo przykleja się do rąk. Można spróbować dodać więcej mąki lub wykorzystać tylko płatki błyskawiczne.
Ciasteczka lekko rosną i rozpływają się w czasie pieczenia, więc należy umieścić je na blaszcze w odstępach.
Kokos jest bardzo dobrym dodatkiem - sposób aby przemycić go do naszej diety, a warto bo zawiera witaminę B2, B6, C i E oraz kwas foliowy, potas, wapń, magnez, fosfor, żelazo, sód i cynk (a jego łupinę można wykorzystać do celów dekoracyjnych).
Ciasteczka po upieczeniu są bardzo miękkie, ale po 15 minutach stygną, twardnieją i można je chrupać. 
Doskonale pasują do kawy :) Yummi!