piątek, 28 listopada 2014

Cele pośrednie

Nadchodząca zima może nas rozleniwić.
To prawda, że gdy dni są tak krótkie to nic się nie chce. Najchętniej spałoby się po 12 godzin, albo leżało pod ciepłym kocykiem popijając herbatę, kakao lub czekoladę z piankami...


Jednak trzeba z tym walczyć! Najlepszą motywacją do walki jest chęć zmian, poprawa wyniku, ustanowienie sobie głównego celu. Ja zdecydowałam, że w tym roku pobiegnę maraton na wiosnę. Najprawdopodobniej będzie to Łódź, bo warszawski asfalt już mi się trochę opatrzył ;).
Plan treningowy zacznę na początku stycznia, ale żeby nie wypaść z formy planuję udział jeszcze w kilku grudniowych biegach. Będą to moje cele pośrednie, w których wygraną będzie nie wynik, ale sam udział. Może też zdecydujecie się na udział w którymś z nich.

Żoliborski bieg Mikołajkowy link 7.12.2014 (zapisana)
albo Bieg Mikołajów na Służewcu link
Zapowiada się fajna zabawa, z masą radosnych Mikołajów i Śnieżynek ;).

Bieg metra, to już 5 edycja, link  13.12.2014
Poprzednie edycje były bardzo pozytywnie oceniane więc czemu nie?

City Trial, link 14.12.2014
Bieganie w terenie na szybkiej i leśnej 5 km trasie. Dobrze sprawdzić.

Opcją bardziej wymagającą są  - Biegi górskie w Falenicy link
W grudniu pewnie nie, ale po Nowym Roku może się skuszę ;).

wtorek, 18 listopada 2014

Pomysły na dynię

W listopadzie koniecznie kup dynię.
Wprowadzi ona trochę słońca w te szare i dżdżyste dni, przypomni niedawną ferie barw na drzewach.

słoneczne zdjęcie, zdjęcie z początku października
Dynia sama w sobie może być warzywem trudnym. Trzeba trochę siły, żeby ją otworzyć, obiera się ją również niezbyt łatwo. W smaku, również przy złej obróbce może odstraszyć. Jej smakiem trzeba koniecznie pokierować, tak żeby wydobyć jej słodycz, a jednocześnie zatuszować monotonię.

sobota, 15 listopada 2014

Spokój we włoskim Trentino, nad Jeziorem Garda

Włochy to mój ulubiony kierunek podróży. Jest tam wszystko co człowiek może sobie wymarzyć. Piękne widoki, pyszną kuchnię, niesamowite miejsca do odkrycia.


Okolice jeziora Garda, mimo, że bardzo opuszczone w listopadzie zaczarowały nas niezmiernie. Góry otaczającą szmaragdowe wody jeziora i położone w dolinie miasteczko Riva del Garda oraz Arco. Różnice wysokości zapierają dech w piersi, a malownicze widoki zmuszają do zatrzymania się na chwilę. Sprawia to, że jest to idealne miejsce na złapanie świeżości, na odpoczynek od codzienności, zregenerowanie sił.

czwartek, 13 listopada 2014

Życiówkę na Garda Trentino Half Marathon

Od dawna marzyłam o podróży nad jezioro Garda. Planując tegoroczne starty pomyślałam, ze wspaniale byłoby wystartować we Włoszech... przecież pasta party musi tam smakować najlepiej! Jakie było moje zdziwienie, kiedy natrafiłam na Garda Trentino Half Marathon. Termin pokrywał się z długim weekendem, więc nie zastanawiając się długo kupiłam bilety na lot ( a było to chyba w czerwcu :).


czwartek, 6 listopada 2014

Nawyki, te motywujące

Jak to jest z tym nawykiem?
Czy słyszeliście, że aby wyrobić sobie nawyk trzeba jakąś czynność wykonywać min 66 dni!
Ostatnio przeprowadzone badania obalają niestety bardziej optymistyczny, ogłoszony w latach 50 rezultat 21 dni (źródło). Chyba jesteśmy bardziej leniwi, niż nasi dziadkowie :).


Wyrabianie sobie nawyków wymaga od nas trochę pracy. Niestety musimy wyjść z naszej strefy komfortu. Wymaga to od nas pewnej świadomości w działaniu, otwartości na nowe, zmiany niektórych nawyków...

Ostatnio zauważyłam, że zatrzymałam się w mojej strefie komfortu i ciężko jest przesunąć się mi z niej nawet o centymetr... a przecież żeby człowiek się rozwijał musi stawiać sobie wyzwania! Bez zmiennych zanika w nim kreatywność, wola walki!

Ostatnio uzmysłowiłam siebie jak wiele czasu tracę. W pracy, w życiu codziennym, w nieefektywnej organizacji. Czas przepływa mi przez palce, a ja stoję w miejscu.


Jesień to trudny czas na poprawę organizacji, ale dość wymówek! 
Listopad jest dla mnie czasem porządków. Większej odwagi, motywacji, lepszej organizacji.

Na razie pracuję nad planem działania, w poszukiwaniu celów, które pomogą mi pójść (pobiec ;) w dobrym kierunku. 

W planach mam lepszą organizację w pracy, wprowadzenie planu ćwiczeń z rozpiską na dni, porannego rozciągania, nauki języków (powolnej 5-10 słówek dziennie), czytania więcej o świecie, słuchania podkastów, organizacja zdjęć i nauka ich prawidłowego obrabiania/robienia, poznawanie nowych, inspirujących ludzi...

Teraz przede mną czas organizacji, planów. Stopniowego wprowadzania planów w życie. Czuję potrzebę zmian! Ruszenie się z miejsca!

Bo najgorsze co może być to się zatrzymać!





środa, 5 listopada 2014

Październikowe przyjemności

W październiku biegałam po biegową świeżość. W pierwszym tygodniu zrobiłam sobie przerwę od biegania. Później już ruszyłam na biegowe trasy ciesząc się niezobowiązującymi treningami.
Udało mi się zrobić kilka mocniejszych akcentów, jednak większość treningów to swobodne biegi, w tym jeden dłuższy ponad dwugodzinny.


W październiku biegała przy najczęściej, przy ostatnich promieniach słońca, balansując na granicy dnia i wieczoru, produkując witaminę D na ciemne, zimne jesienne dni.



W październiku dużo podróżowałam. Udało mi się pobiegać trochę w Kielcach, Gdyni, Olsztynie, Opolu... Zwiedzanie miasta w biegu jest naprawdę przyjemne i polecam to wszystkim. Trzeba tylko nastawić się na spokojny bieg, z kilkoma przystankami po drodze. Przy krętych, nieznanych uliczkach i atrakcjach miasta, ciężko jest zrobić "dobry" trening.


W październiku biegałam po świeżych, kolorowych liściach. Rozkopując je na miejskich chodnikach. Ciesząc się tym wielobarwnym dywanem jak małe dziecko!



W październiku w każdej wolniejszej chwili chwytałam za książkę. Podczas biegu wysłuchałam przynajmniej dwa audiobooki, a papierowe książki piętrzyły się w stosie na nocnej szafce. Kolejka kolejnych do przeczytania rośnie z dnia na dzień, bo książki najlepiej smakują w długie, zimne wieczory ;).

Październik był miesiącem w którym czas się kurczył, wiatry zrywał liście z drzew, przywiewając jesienną depresję... Bieganie jednak pomagało z nią walczyć :)