niedziela, 30 marca 2014

Kibicowanie

Wielka impreza uliczna z drugiej strony...
W tym roku półmaraton w Warszawie minął mi bezboleśnie, ale tylko dlatego, że w nim nie wystartowałam... 
Wstałam przed 9 (a nie o 6), zjadłam niedzielne śniadanie (a nie bułkę z miodem), wypiłam kawę i wskoczyłam na rower, żeby łatwo dojechać na trasę biegu.
Dojechałam w okolice palmy (17 km), a tam pędzili już bardzo skoncentrowani zawodnicy biegnący w ścisłej czołówce. Wydawało mi się, że ich skupienie było wprost "mistyczne", a osiągane prędkości zawrotne... Tu czuć było prawdziwe zawodowstwo!

Szybko pojedyncze osoby zaczęły zbijać się w coraz większe grupy i pojawiły się pierwsze baloniki. A mi oczy zwilżyły się od przypływu wspomnień zeszłorocznych emocji z mojego pierwszego półmaratonu!
Bardzo zazdrościłam tym walczącym. Ale była to motywująca zazdrość! Stałam i biłam im brawo. Czułam w powietrzu pozytywne emocje i wewnętrzną walkę! 
Pierwsze grupy wyglądały dość "świeżo"! Widać było w nich biegową siłę i doświadczenie.


Im dłużej na trasie tym większe zmęczenie na twarzach biegaczy, ale też coraz więcej uśmiechniętych twarzy. Dla mnie było niezwykle motywujące widzieć ten entuzjazm, które mimo trudnego podbiegu nie dali się pokonać trasie! Więcej osób reagowało na brawa, przebijało piątkę, walczyli o życiówkę, ale nie kosztem dobrej zabawy na trasie! To niesamowite jak wielu ludzi odnajduje radość w biegu pokonywaniu własnych słabości i ograniczeń. 


Stałam tam klaszcząc dla nich, krzycząc i motywując. Wiem, że taki doping naprawdę pomaga na długich dystansach! Dziś chciałam tylko podzielić się moją energią z biegnącymi i mam nadzieję, że mi się to udało! Sama samolubnie też ładowałam akumulatory energią biegnącego tłumu! 
Jeśli zastanawiacie się czy zacząć biegać? Koniecznie wybierzcie się pokibicować na takiej imprezie biegowej. Kibicujcie! Będziecie dzielić się energią i pasją z pędzącym tłumem i to jest naprawdę wspaniałe!

4 komentarze:

  1. Dzięki za kibicowanie - oklaski i słowa wsparcia kibicujących naprawdę dodawały skrzydeł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A chyba widziałam Cię na trasie, wcale nie widać było zmęczenia ;)

      Usuń
  2. doping na trasie jest bezcenny! osobiście jeszcze nie miałam okazji znaleźć się po tej drugiej stronie, ale mam nadzieję, że uda w końcu uda mi się tego doświadczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście przyjemniej być na trasie ;), ale w kibicowaniu też można znaleść frajdę, polecam :)

      Usuń