środa, 26 marca 2014

Muzyczną motywację

Biegacie/Ćwiczycie z muzyką/ze słuchawkami w uszach czy bez?

Bieganie to dla mnie doskonały czas na spotkanie się z muzyką, na dobre przesłuchanie nowego albumu czy poznanie nowego wykonawcy. W ciągu dnia nie mam czasu na to żeby skoncentrować się na muzyce. Niby włączam sobie w pracy, ale to ktoś zadzwoni, ktoś przyjdzie... W samochodzie słucham radia, ale muzyka w nim puszczana jakoś mi się osłuchała, wybieram więc audycje, rozmowy, komentarze.


Biegnąc zwykle w uchu mam jedną słuchawkę, tak, żeby mieć kontakt z otoczeniem - czuję się wtedy zdecydowanie bezpieczniej. Po za motywującymi rytmami, słyszę też otaczający mnie świat.

Czasem, gdy mam słaby dzień lubię włączyć sobie bardziej energiczną playlistę, która sprawi, że moje nogi same poniosą mnie do biegu. W listopadzie 2012 roku, kiedy słyszałam piosenkę "One day baby" Asaf Avidan byłam już gotowa do biegu. Podobnie było z Florence and the Machine, właściwie wszystkie jej utwory działały mocno motywująco, ale szczególnie "Dog days are over" dawał mi w sierpniu ubiegłego roku niezłego kopa. Mogłabym wymieniać długo! Takie piosenki są świetne, ale zbyt intensywnie nadużywane szybko tracą swoją moc.

Teraz staram się wybierać bardziej spokojniejsze rytmy, żeby utrzymywać lekkie w miarę spokojne tempo w biegu. Polecam szczególnie The sound you need. Naprawdę świetne miksy muzyczne na różne nastroje i intensywności. Mi dają mnóstwo energii, a jednocześnie pozwalają znaleźć balans!

Czasem wybieram takie spokojniejsze playlisty, aby po prostu coś brzęczało w tle. Żeby zagłuszyć hałasy miasta, żeby łatwiej się od niego odizolować...

Oczywiście zdarza mi się czasem bieg bez słuchawek, późny wieczór, kiedy chcę się wsłuchać w uśpione miasto, albo bieg po lesie - wsłuchuję się wtedy w naturę...
Wówczas nic mi nie przeszkadza i czuję się, że mam swoje miejsce na świecie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz